Piątkowe tłumaczenie - Kery James - Vivre ou mourir ensemble

Lista wszystkich wpisów

Szukaj na tym blogu

piątek, 8 kwietnia 2016

Piątkowe tłumaczenie - Kery James - Vivre ou mourir ensemble

I kolejna zapowiedź nowej płyty Kery'ego Jamesa - to pierwszy w kolejności wydawniczej singiel, który zwiastuje nowy album.
Jak zwykle w przypadku tego autora, wpisuje się on w bieżące wydarzenia społeczne i polityczne. Europa stoi na zakręcie i za bardzo nie wie jak z niego wyjść obronną ręką. Nie ferując żadnych wyroków, jeżeli jesteście zainteresowani tą problematyką w szerszym kontekście, polecam wysłuchać pewnej rozmowy, która może dać przyczynek do dalszej dyskusji, a może nawet udzieli pewnych odpowiedzi - zapraszam - wskazana audycja wpisuje się w kontekst tego o czym śpiewa artysta. Od siebie dodam tylko, że daleki byłbym od wszelkiej mowy nienawiści, bo w ogromnym stopniu człowiek współczesny sam jest sobie winny - czy może raczej to ewolucja zaprowadziła nas do tego punktu. Zresztą tu nie chodzi nawet o podziały, a bardziej o człowieczeństwo w globalnym kontekście - z jego słabościami.

Utwór: Vivre ou mourir ensemble
Wykonawca: Kery James
Album: zapowiedź albumu 2016





[Couplet unique]
Il est naturel d'avoir peur, de là naît le courage
Comment rêver en couleur quand l'futur n'annonce que l'orage
Le bonheur que l'on bricole disparaît dans la grisaille
Que nos espoirs s'isolent de la folie qui les cisaille
Ensanglantées d'amertume, des journées de ténèbres
Aux aurores teintées de brumes, exhume des rancunes funèbres
Une chorale de sanglots, chantonne nos afflictions
Transporte nos fardeaux, fredonne nos désolations
La haine nous fait du pied, nous propose une danse
Mortelle et rythmée, au tempo de nos vengeances
Si les rêves de paix, sommeillent certainement en chacun
On peut perdre son humanité dans un labyrinthe de chagrin
Comment raisonner, face aux soldats de la démence
La peur nous fera prisonnier des ennemis de la clémence
Architectes de la destruction, maçons de l'horreur
Cultivateurs d'abomination, qui confondent beauté et laideur
Mémoire et aigreur, désir de justice et fureur

Tirent sur la foule des balles aussi aveugles que leur cœur
Plongés dans l'excès, noyés dans la vanité

Les plus ignorants se croient l'élite de l'humanité
Les folies de la colère, nous révèlent à nous-même
On n'sait c'que l'on tolère, qu'une fois face à l'extrême
Un seul tonnerre de violence, assourdit nos beaux discours
Et nous v'là prêt à jeter la France dans la guerre civile d'Eric Zemmour
C'est le jeu de la division, du commerce, de la terreur
Comment faire sombrer la Nation dans la déraison puis l'horreur
Des chefs d'orchestres sordides, instrumentalisent nos peines
De piètres cupides qui détestent plus qu'ils n'aiment
Ceux qui désirent l'affrontement, souvent ignorent sa réalité
Leur arrogance n'a d'égal que leur lâcheté

Ils soufflent sur des braises, planqués dans leur confort
Nous chantent la Marseillaise tant que la mort reste inodore
Ils pensent la guerre, mais ne porteront jamais le treillis
Quand on manquera de cimetières, ils fuiront le pays
Le laissant livré à lui-même, à feu et à sang

Derrière les couleurs du drapeau se cachent ces ennemis de la Nation
Semeurs de troubles, fourbes, névrosés
Cracheurs de venin au cœur sclérosé
Racistes décomplexés qui conceptualisent la haine
Mais même les Nazis, avaient leurs propres intellectuels
Tirons des leçons du passé, y'a même pas 100 ans l'impensable est devenu vérité

Leurs paroles mettent des mots sur ce que leur cœur souhaite en secret
Ils n'se sentiront apaisés que lorsque les musulmans seront traqués
Lorsque les musulmans seront brusqués, persécutés pour leurs choix
Lorsque les musulmans seront parqués, exécutés pour leur foi
Ils veulent nous plonger, dans une guerre totale sans lendemain
En cela les terroristes et eux, poursuivent le même dessein
À bout d'souffle, la France est en apnée
Maintenant on s'rend compte à quel point précieuse est la paix
Faut-il perdre un bienfait pour en apprécier la valeur ?
Faut-il s'approcher du feu pour en constater la chaleur ?
Dans c'monde globalisé, Bagdad n'est plus si loin
Et nous n'avons qu'effleuré, l'horreur de leur quotidien
Brutal est le réveil, de nos années d'insouciance
Combien de peuples s'éveillent, chaque jour sous l'état d'urgence
Emplis de compassion, quand la terreur nous assiège
On a d'autres préoccupations, que de jouir de nos privilèges
De la Libye à la Syrie, ils reproduisent les mêmes erreurs
Leur politique extérieure nous fait saigner de l'intérieur
Expansion guerrière, à peine maquillée
Ambitions pécuniaires, sous couvert d'humanité
Condamnations arbitraires puis silences injustifiés
Utilisation vulgaire du concept de liberté
Pour la survie des vôtres, est-c'que la mort des autres est vitale ?
Des frappes chirurgicales, ah bon ? Sur un hôpital !?
Comment condamner ici, tout en finançant là-bas ?
Nous sommes otages de vos jeux de pouvoirs que vous faites passer pour des combats
Du sang sur les mains, du pétrole dans la rétine
Les prétendus droits humains, chaque jours ils les piétinent
Soutiennent ceux qui les combattent, combattent ceux qu'ils soutiennent
Démagogues bureaucrates, politique schizophrène

[Outro]
La haine nous colle comme une ombre
Depuis qu'les faucons tirent sur les colombes
J'essaie encore de me montrer aimant
Un sain d'esprit gouverné par des déments
On n'a plus pied dans cette mer de sang
Nos désirs de paix nagent à contre-courant
La pluie a beau tomber sur les cœurs asséchés
On voit rarement fleurir les rochers
La paix n'est qu'un cessez l'feu
Car certains rient de c'qui nous émeut
Pendant qu'les fous tailladent des innocents
Je m'évade dans le sourire d'un enfant
Chacune de nos nuits attend son soleil
Faut-il que l'on meurt pour quitter le sommeil
On n'a plus l'choix et il me semble
On doit vivre ou mourir ensemble
[Zwrotka]
Naturalnym jest strach, z niego rodzi się odwaga*1
Jak śnić w kolorze, kiedy przyszłość zapowiada burzę
Szczęście, którym się bawimy, zniknie w mroku
Gdzie nasze nadzieje oddzielone zostaną od szaleństwa, które zostanie odcięte
Krwawa gorycz, dni spowite ciemnością*2

Ze światłami przyciemnionymi mgłą, odsłaniającą pogrzebowe pretensje
Chóralny szloch, nuci nasze cierpienia

Niesie nasz ciężar, szum naszego smutku

Nienawiść stawia nas na nogi, wykonujemy taniec
Śmiertelny i rytmiczny, w tempie naszej zemsty
Jeśli sny o pokoju z pewnością drzemią w każdym
Człowieczeństwo można zgubić w labiryncie żalu
Jak argumentować, stawić czoła otępionym żołnierzom
Strach nas krępuje, przed wrogami, przed ułaskawieniem
Architekci zniszczenia, budowniczy terroru

Hodowcy obrzydliwości, zakłócający harmonię piękna i brzydoty
Pamięć i gorycz, wściekłość i pragnienie sprawiedliwości
Strzelają do tłumu pociskami tak ślepymi jak ich serca
Pogrążeni w nadmiarze, tonący w próżności
Coraz więksi ignoranci wierzący w elitę ludzkości
Szaleństwo gniewu, odkrywamy je samym sobie
Nie wiedząc co jest dopuszczalne w obliczu skrajności
Jedynie grzmiąca przemoc, tłumiąca naszą retorykę
I tak rzucamy Francję na cywilną wojnę Erica Zemmoura*3
To gra na podziałach, komercji, terrorze

Jak utopić Naród w irracjonalności i grozie

Dyrygenci nędznych orkiestr instrumentalizują nasze cierpienia*4
Pazerni biedacy, którzy nienawidzą bardziej niż kochają
Ci, którzy szukają konfrontacji, często lekceważą rzeczywistość
Ich arogancja dorównuje tylko ich tchórzostwu
Dmuchają w żar ze swoich bezpiecznych miejsc
Śpiewamy Marsyliankę podczas, gdy śmierć pozostaje bezwonna
Oni myślą o wojnie, ale nigdy nie nosili munduru
Gdy brakuje cmentarzy, uciekają z kraju

Pozostawiają wszystko samemu sobie, na pastwę ognia i krwi
Za kolorami flagi ukrywają się wrogowie Narodu*5
Siewcy intryg, cwaniaki, neurotycy
Plujcy jadu o sklerotycznych sercach
Pozbawieni kompleksów rasiści konceptualizujący nienawiść
Ale nawet Naziści mieli swoich własnych intelektualistów
Uczmy się od przeszłości, nie minęło nawet 100 lat od czasu, gdy niewyobrażalne się ziściło
Ich słowa niosą treść ukrytą w ich sercach

Nie spoczną póki muzułmanie nie będą tropieni
Póki muzułmanie nie będą dławieni, prześladowani za swój wybór
Póki muzułmanie nie będą uciskani, traceni za wiarę
Będą chcieli utopić nas w wojnie totalnej bez przyszłości
Stając ramię w ramię z terrorystami, zmierzającymi do tego samego celu
Bez powietrza, Francja w zanurzeniu
Teraz zdajemy sobie sprawę jak cenny jest pokój
Czy musieliśmy utracić stan błogości, by docenić jej wartość?
Czy musieliśmy zbliżyć się do ognia, żeby dostrzec jego ciepło?
W tym globalnym świecie, Bagdad nie jest wcale tak daleko
A my ledwie dotknęliśmy tego, grozy ich codzienności
Barbarzyńca się przebudził z naszych lat beztroski
Ilu ludzi budzi się każdego dnia stanu wyjątkowego
Jak współczuć kiedy terror nas osacza

Mamy inne zmartwienia niż radość z naszych przywilejów
Od Libii po Syrię, powielanie tych samych błędów
Ich polityka zewnętrzna sprawia, że krwawimy od wewnątrz
Wojna postępuje, z trudem maskowana
Ambicje finansowe, pod przykrywką humanitaryzmu*6
Niesłuszne wyroki i nieuzasadnione milczenie
Wulgarne wykorzystanie pojęcia wolności
Czy dla twojego przetrwania śmierć innych jest niezbędna?
Chirurgiczne ataki, ach tak? Na szpital!?*7

Jak tutaj kogoś potępiać, gdy wszystko finansowane jest tam?*8
Jesteśmy zakładnikami waszych gierek o wpływy prowadzącymi do wojny

Krew na rękach, ropa w źrenicy oka

Rzekome prawa człowieka, każdego dnia oni je deptają
Wspierać tych którzy z nimi walczą, zwalczać tych, którzy ich wspierają
Demagogia biurokracji, schizofreniczna polityka

[Outro]
Nienawiść przywiera do nas jak cień
Od czasu kiedy jastrzębie strzelają do gołębi*9
Ducha rozsądku ogarnęło szaleństwo
Zrobiono kolejny krok w tym morzu krwi
Nasze pragnienie pokoju płynie pod prąd
Piękny deszcz pada na wyschnięte serca
Rzadko można zobaczyć rozkwitające skały
Pokój nie zawiesza ognia*10
Od śmiechu, po to co nas porusza
W szale sieka się niewinnych
Uciekam w uśmiech dziecka
Każda z naszych nocy wyczekuje słońca
Czy musimy umrzeć, aby wyjść z uśpienia
Nie ma już wyboru i tak mi się zdaje
Powinniśmy żyć lub umrzeć razem
*1 w sensie, nie byłoby odwagi, gdyby nie było strachu;
*2 tekst zarówno w tym miejscu jak i w innych fragmentach nawiązuje do wydarzeń z klubu Bataclan, gdzie w listopadzie 2015 roku w trakcie trwania koncertu doszło do ataku terrorystyczny;
*3 dziennikarz magazynu Figaro, który wg Kery Jamesa, na obecnej fali strachu stygmatyzuje cały przekrój społeczeństwa w odniesieniu do historii francuskiej tożsamości narodowej;
*4 mowa o politykach;
*5 artysta ma tutaj na myśli tych, którzy obnoszą się z flagami narodowymi wykorzystując podziały i tak naprawdę działając na niekorzyść kraju;
*6 autor zarzuca bogatym krajom, że ponieważ nie widzą swojego interesu w danych regionach, to nie angażują się tam w konflikty;
*7 w październiku 2015 roku, prawdopodobnie w wyniku pomyłki, USA zbombardowało szpital Lekarzy bez Granic w Kunduzie (Afganistan), zginęło 19 osób, w tym troje dzieci;
*8 zarzut w stosunku do UE, USA o współpracę z krajami będącymi potentatami naftowymi, które to kraje współfinansują ruchy, idee terrorystyczne; dodatkowo potępienie dla "cywilizowanego" świata za obłudę i handel ropą z barbarzyńską organizacją terrorystyczną;
*9 jastrząb nawiązuje do modeli myśliwców samolotów USA - F16 Falcon, a gołębie to po prostu synonim pokoju, chociaż tych skojarzeń można przywoływać więcej, m.in. pod kątem symboliki związanej z Półwyspem Arabskim;
*10 żyjemy w globalnej wiosce i nawet jeżeli w jednym miejscu zawierany jest pokój, nie zawiesza to ognia, bo w innym trwa lub właśnie zaczyna się nowy konflikt;


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza